piątek, 24 lutego 2012
Rozdział pierwszy.
W nocy zawsze zamęcza mnie wiele myśli. Dzisiaj tak samo. Leżę i myślę. Nie mogę zapomnieć o przeszłości. Moja przyjaciółka Angelika ciągle mi powtarza, że życie przede mną, ale co z tego, jeśli ja w większości już je zmarnowałam. Pomyślałam o mamie i tacie, kiedy krzyczeli jak miałam 5 lat. A później już się rozwiedli. To stało się tak szybko, a mama powiedziała mi tylko "wszystko będzie dobrze". Po policzku spłynęła mi łza. Zobaczyłam przy balkonie Angelikę, która próbowała się wdrapać, wpuściłam ją normalnymi drzwiami. Rozpoznała, że płakałam.
- Ej laska, czemu płakałaś? - zapytała.
- Nie powiem Ci, bo zawsze odpowiadasz to samo. - warknęłam.
- Znowu zamęczasz się przeszłością? - westchnęła ze smutną miną.
- Być może. - odpowiedziałam złośliwie.
- Ale Jagoda, znowu? ...tylko stracisz na tym dzieciństwo!
- Wyjdź! Daj mi spokój! - krzyknęłam i oburzyłam się.
- Zrobię jak każesz, ale wspomnisz kiedyś moje słowa!
Zatrzasnęła za sobą drzwi. Ja zaczęłam płakać. Miałam samobójcze myśli. Wybiegłam z domu, bez względu na wszystko. Założyłam słuchawki i włączyłam "moments" . Nic mnie nie obchodziło. Przechodziłam przez ulicę, nie zauważając, że w moją stronę zmierza samochód. Stanęłam jak głupia i zaczęłam panikować. Gdy nagle poczułam że ktoś popchnął i za razem na mnie spadł.
- Nic Ci się nie stało? Przestraszyłaś mnie. - warknął nieznany mi dotąd mężczyzna.
- Nie, wszystko okej. Sama się też trochę przestraszyłam.
Gdy nagle podniósł głowę i spojrzał mi w oczy...wszędzie poznałabym tą twarz. Tak ! To był on, na pewno, we własnej osobie Zayn Malik uratował mi życie. Zapomniałam o problemach i zaczęłam się do niego szczerzyć.
- No to ciesze się, że wszystko dobrze. Może przeszlibyśmy się, niedaleko jest park. - powiedział.
- Bardzo chętnie. Jestem Jagoda. Wielka fanka waszego zespołu. - odpowiedziałam z wielkim zacieszem na buzi. Bo w końcu sam Zayn Malik zaprosił mnie na spacer! Byłam zachwycona.
- Jestem Zayn. Tak ten z One Direction. Ale nie rzucisz się na mnie? Jak reszta napalonych fanek.
- Nie no coś Ty, nie jestem taka.
Uśmiechnął się, tak słodko, że serce biło mi nieustannie. Szliśmy sobie parkiem. - Usiądziemy? - zapytał. - Jak chcesz. - odpowiedziałam. Siedzieliśmy wpatrzeni w siebie. Zauważyłam, że jest spięty, co mnie zdziwiło. Zaczęłam wypytywać go o resztę zespołu.
- Wiesz...moim marzeniem było ujrzeć całą ekipę 1D. - powiedziałam rozmarzona.
- A ja chciałbym Ci zrobić małą niespodziankę, może spotkamy się jutro w tym samym miejscu? Bo dzisiaj to chyba trochę za późno. Odprowadzę Cię, żeby nic się nie przydarzyło. Uśmiechnął się lekko.
- Chętnie, o której? Będę zachwycona, że dojdę do domu w takim towarzystwie. - odpowiedziałam, czułam, że moje marzenie się spełnia. To takie fajne uczucie.
- Może o 15? Jeśli możesz i chcesz oczywiście. - powiedział nieśmiało.
- Oczywiście, że chce, cóż to za pytanie. Uśmiechnęłam się. Odprowadził mnie do domu. No i przyszła trochę smutna chwila, musiałam się pożegnać ze swoim szczęściem.
- No to mam nadzieję, że się jutro zobaczymy. Miło mi było Cię poznać. - odparł całując mnie w policzek.
- Mi również. - odparłam i odwdzięczyłam się także buziakiem.
Kiedy weszłam do domu, wszyscy spali. Trochę mi było smutno, że nawet nikt nie zauważył, że wyszłam. Ale nie chciałam się zamartwiać głupotami, bo wreszcie doznałam szczęścia. Położyłam się, rozmyślając o czarnowłosym chłopaku patrząc w sufit. Zobaczyłam że mam ponad 30 nieodebranych wiadomości od Angeliki. Tylko ona się o mnie martwiła. Jeszcze trochę pomyślałam, a później zasnęłam.
---------------------------------------
Obudziłam się i zaczęłam bardzo dobrze poranek, bo od razu miałam koło siebie komórkę a na tapecie wymarzonego chłopaka. Zobaczyłam Angelikę w oknie. - Musisz ciągle włazić oknami, balkonami? - warknęłam do niej.
- Być może. Lubię tak wchodzić, trzeba mieć swoje własne "wejście".
Zaśmiałam się.
- Ej, ale Ty mi się tu nie śmiej, tylko opowiadaj gdzie Ty wczoraj wariatko byłaś?
- No bo ja... Niespodziewanie wyszłam z domu, szłam przez ulice, a w uszach słuchawki i...
- No mów, co Ci się dzieciaczyno stało znowu!
Opowiedziałam jej wszystko. Była bardzo podekscytowana.
- Ej no ale chyba weźmiesz mnie na to spotkanie? To także moje marzenie!
- No pewnie, że wezmę. A właśnie, spotkanie! jest już 13, a o 15 mamy iść do parku! - warknęłam zdenerwowana.
- To już, idź się tam ogarnij do łazienki, wystrój się laska, a ja po Tobie zdążę.
Zrobiłam tak jak mówiła. Zaczęłyśmy się szykować, gdy nagle zadzwonił telefon.
-----------------------------------
To dopiero rozdział pierwszy. Taki tam mały początek. :) Proszę o komentarze i szczere opinie. Follow me on twitter : @maja7_99 :) xxx
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zajebiste i ma być dedyk dla mnie :D
OdpowiedzUsuń